Data dodania: 20/03/2006
Znalezione: mau
Źródło: link
powrót do polski  
Treść:

Prezydent Lech Kaczyński nie pierwszy raz z opóźnieniem zareagował na wyciągniętą na powitanie dłoń. Tym razem na uścisk musiał czekać prezydent Litwy Valdas Adamkus

Chciał, jak to mają w zwyczaju mężowie stanu podczas wizyt państwowych, podać rękę polskiemu koledze. Polski prezydent zagapił się. Adamkus trzyma wyciągniętą dłoń, a Kaczyński swoją kurczowo zaciska.

To - jak wspomnieliśmy - nie pierwsza wpadka polskiej głowy państwa związana z jego... prawą ręką. Zaczęło się od dnia zaprzysiężenia, gdy Lech Kaczyński popełnił faux pas - zamiast, jak nakazuje tradycja, podnieść prawe ramię i złożyć dwa palce do przysięgi, wygłaszał "Tak mi dopomóż Bóg", trzymając żonę za rękę (a może na odwrót?). Później nastąpiła seria wizyt zagranicznych, w czasie których kłopoty Lecha Kaczyńskiego z prawą ręką wciąż się powtarzały. Na własnej skórze doświadczyli tego kolejno: prezydenci USA George W. Bush i Francji Jacques Chirac oraz niemiecka kanclerz Angela Merkel, która niedawno zachęcała Kaczyńskiego do podania ręki słowami "shake hand!", ale polski prezydent w odpowiedzi spoglądał w przestrzeń, a później się szeroko uśmiechnął i... dopiero gdy pani kanclerz miała już dać za wygraną, podał jej w końcu dłoń. We wtorek identyczna sytuacja powtórzyła się na Litwie.

Co jest nie tak z prezydencką prawicą? - Może to się brać z bólów korzonkowych lub zmian w stawie barkowym - próbuje odgadnąć problemy prezydenta dr Wojciech Żebrowski, ortopeda za Szczecina. - Najczęściej spotykaną przyczyną niechęci do wyciągania prawej ręki na powitanie są jednak kłopoty z tak zwanym łokciem tenisisty - dodaje. Wówczas uruchamia się tak zwany odruch samoobronny przed bólem, który występuje przy ściskaniu drugiej dłoni.

- Być może nie lubi, gdy inni naruszają jego przestrzeń osobistą - przedstawia własną teorię psycholog Agnieszka Naruszewicz z Gdańska. - Powodem może być też nieumiejętność w ocenie, kto i kiedy powinien pierwszy wyciągnąć dłoń - dodaje.

A może polski prezydent w ogóle nie lubi tak bezpośrednich kontaktów? Jeśli tak, to jak będzie nawiązywał bliższe znajomości z innymi głowami państw? - Nie wpadajmy w panikę. U początkującego prezydenta takie niezgrabności w protokole dyplomatycznym mogą się zdarzać - uspokaja dr Wojciech Cwalina, specjalista od marketingu politycznego w WSPS w Warszawie.

Czy zdarzą się też podczas następnej zagranicznej wizyty 22 marca na Słowacji? Pierwszy przekona się o tym prezydent tego kraju Ivan Gašparovie.
powrót do polski