Data dodania: 20/03/2006
Znalezione: mau
Źródło: link
powrót do polski  
Treść:

Wykorzystaliśmy ledwie drobną część unijnych pieniędzy na rozwój wsi. Skutek może być taki, że wkrótce wielu rolników straci prawo do dopłat obszarowych

Wykorzystaliśmy ledwie drobną część unijnych pieniędzy na rozwój wsi. Skutek może być taki, że od 2009 r. wielu rolników straci prawo do dopłat.

Na rozwój naszych obszarów wiejskich na lata 2004-06 Unia przeznaczyła prawie 3 mld euro. Bruksela założyła, że dzięki tym funduszom polskie gospodarstwa rolne zbliżą się do poziomu, jaki panuje dziś w gospodarstwach niemieckich czy francuskich. Rolnicy do końca tego roku muszą złożyć wnioski o pieniądze na konkretne cele, jakie za fundusze unijne chcą zrealizować.

Tymczasem do połowy marca, czyli na dziewięć miesięcy przed upływem terminu, pula pieniędzy została ledwie uszczknięta - średnio po kilkanaście procent z poszczególnych funduszy. - Prawda jest taka, że Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nie była przygotowana do przepływu wszystkich unijnych pieniędzy. Rząd SLD wyznaczał nierealne terminy uruchamiania funduszy, a my musieliśmy dokonywać wyboru. Wybraliśmy więc dotrzymanie terminu wypłacania dopłat obszarowych, bo one miały priorytet. O te dopłaty najwięcej rolników składało wnioski - tłumaczy Iwona Musiał, rzeczniczka Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, przez którą przepływają unijne fundusze dla wsi.

Jednak według Aleksandra Grada z PO, rzecznika ds. rolnictwa w gabinecie cieni Jana Rokity, nie da się wszystkiego zwalić na poprzedni rząd SLD. - PiS zapowiadał, że przyspieszy rozpatrywanie wniosków i rolnicy szybciej dostaną pieniądze. A jest odwrotnie. Odpowiedzialność spada na ministra rolnictwa i szefową Agencji Elżbietę Kaufman-Suszko - mówi.

Grad zapowiada w najbliższym tygodniu wniosek klubu sejmowego PO o odwołanie ministra Krzysztofa Jurgiela, a Wojciech Olejniczak, szef SLD i były minister rolnictwa, już mówi, że poprze Platformę. Jego zdaniem za dramatycznie niskie wykorzystanie funduszy odpowiada pani prezes ARiMR, która zaczęła urzędowanie od odwołania wszystkich dyrektorów oddziałów regionalnych agencji. Nowi mają być wyłonieni w drodze konkursów. - Skutek jest taki, że robota leży, bo nie ma osób odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji. Pani Kaufman-Suszko nie ma pojęcia o tej pracy, po prostu za czasów, kiedy Krzysztof Jurgiel był prezydentem Białegostoku, ona szefowała wydziałowi polityki społecznej. Dostała tę funkcję, bo jest zaufaną Jurgiela - dodaje Olejniczak.

Główne pieniądze, jakie teraz płyną na wieś, to dopłaty obszarowe. O tym, że od połowy marca do połowy maja trzeba składać wnioski o te dopłaty, wie niemal każdy rolnik. Należą się one bowiem każdemu, a ich wysokość zależy od liczby posiadanych hektarów. Średnio jest to po 400 zł na ha. By je otrzymać, wystarczy mieć gospodarstwo ponad 1 ha i złożyć wniosek do ARiMR. Z dopłat obszarowych korzysta ponad 90 proc. rolników. Rolnicy mogą dopłaty przeznaczyć na co tylko chcą - na nawozy, buty lub piwo. To forma wspierania produkcji rolnej w całej Unii, z tym że nowe państwa dostały dopłaty znacznie niższe niż mają farmerzy w starej "Piętnastce".

W pierwszym roku po wejściu do Unii nasi rolnicy dostali tylko 25 proc. tego, co francuscy, z tym że rząd dodatkowo dopłacił im z budżetu, żeby mieli 55 proc. Z każdym rokiem unijne dopłaty będą coraz wyższe, aż w 2013 roku wyrównają się z tym, co otrzymują rolnicy w starej UE.

Ale po 2008 roku zmienią się warunki. Tak łatwo jak dziś już nie będzie. Od 1 stycznia 2009 dostaną je tylko ci rolnicy, których gospodarstwa spełnią tzw. unijne standardy (z grubsza biorąc, muszą podnieść poziom sanitarny, poprawić ochronę środowiska, warunki trzymania zwierząt itp.). Właśnie po to są unijne fundusze na rozwój obszarów wiejskich. Tymczasem rolnicy wykorzystali je w minimalnym stopniu, średnio po kilkanaście procent puli.

Najwięcej rolnicy skorzystali z puli przeznaczonej dla mieszkańców gmin o trudnych warunkach gospodarowania (ONW) - 35 proc. z 905 mln euro, jakie Unia przewidziała na lata 2004-06. To dlatego, że te pieniądze idą jakby z automatu. Jeśli gmina ma status trudnego obszaru, to wnioski rolnicy wypełniają razem z wnioskami o dopłaty obszarowe. Tu jednak są opóźnienia w wypłatach, bowiem rolnicy nie dostali jeszcze pieniędzy za rok 2005, chociaż wnioski dawno złożyli.

Najmniej chętnie rolnicy sięgają po pieniądze przeznaczone na podnoszenie standardów w gospodarstwach, czyli na to, co przesądzi, czy po 2008 roku dostaną dopłaty obszarowe. Z 680 mln euro, jakie na ten cel dała Bruksela, wykorzystali zaledwie 2 proc.

Za te pieniądze rolnicy mogą wybudować miejsce na przechowywanie obornika wyrzucanego z chlewni, by nie walało się po podwórku, lub wstawić okna w oborze, żeby zwierzęta miały dostęp do światła dziennego. - Gdzie ja będę myślał o świniach, jak ledwo na nawozy mnie stać. I to tylko dzięki dopłatom - rolnik Jan Strawa spod Łomży nie ukrywa, że uważa wybijanie okien w chlewni za fanaberie. O tym, że musi i tak zrobić porządek w swoim gospodarstwie, by za trzy lata nadal otrzymywać dopłaty obszarowe, w ogóle nie słyszał.

Na co przeznaczone są unijne fundusze dla wsi

renty strukturalne - rodzaj wcześniejszej emerytury dla 55-latków, którzy przekażą lub sprzedadzą swoje gospodarstwo młodszym rolnikom

dla gospodarstw niskotowarowych - pieniądze na uruchomienie dodatkowej działalności, która podniesie dochody najbiedniejszych rolników, np. na kupno maszyny do czyszczenia i pakowania warzyw

dopłaty ONW - należą się rolnikom, których gospodarstwa leżą np. w gminach podgórskich, na terenach zalewowych, na bardzo słabych ziemiach itd.

na zalesianie - dla tych, którzy swoje słabe grunty orne zdecydują się zalesić

dopłaty rolno-środowiskowe - dla gospodarstw ekologicznych, na ochronę lokalnych ras zwierząt, utrzymywanie rowów i kęp roślinności obok pól itd.

na dostosowanie standardów - wymurowanie miejsc pod obornik, powiększenie stanowisk dla zwierząt itd.

dla grup producenckich - na kupno maszyn, sadzonek, nawozów itd.
powrót do polski