Data dodania: 26/03/2006
Znalezione: mau
Źródło: link
powrót do polski  
Treść:

Nie upiekło się Marianowi Jurczykowi z legalizacją samowolnie wzniesionego przez niego domu na ogródkach działkowych. Znów wisi nad nim groźba rozbiórki.

Wraca sprawa najsłynniejszej altanki w Polsce - 72-metrowego domu prezydenta Szczecina Mariana Jurczyka, który bez pozwolenia na budowę został postawiony na działkach. W dodatku dwukrotnie przekracza normy powierzchni zabudowy, która dla tego typu obiektu wynosi najwyżej 25 m kw.

Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Andrzej Loch na polecenie swoich przełożonych ponownie musi przeprowadzić postępowanie.

Sprawa ciągnie się od 2003 r. Wtedy to "Gazeta" ujawniła, że prezydent łamie prawo. Następnie kontrola powiatowego inspektora potwierdziła - są nieprawidłowości. W lipcu 2004 r. powiatowy inspektor Andrzej Loch uznał, że nie jest to dom mieszkalny, a altana z pomieszczeniami gospodarczymi. Budowlę zalegalizował i na dodatek nie naliczył za to opłat, a powinien co najmniej 15 tys. zł (prawo budowlane dopuszcza legalizację, ale za opłatą).

W ubiegłym roku wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego stwierdził, że była to zła decyzja i ją unieważnił. Jurczyk odwoływał się do głównego inspektora nadzoru budowlanego, ale ten nie przyznał mu racji. Prezydent interweniował dalej w Wojewódzkim Sądzie w Warszawie, ale ten oddalił jego skargę.

Teraz powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Andrzej Loch nie ma wyjścia, musi jeszcze raz przeprowadzić postępowanie. Ma dwie możliwości. - Albo wyda decyzję o rozbiórce, albo za opłatą budowlę zalegalizuje - mówi wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego Ewa Madeja. - Jednak można ją zalegalizować tylko wtedy, gdy pozwala na to plan zagospodarowania przestrzennego.

Opłata legalizacyjna za dom według nowych stawek wynosi teraz 50 tys. zł.

- Właśnie czekam na decyzję, czy usytuowanie tego obiektu jest zgodne z planem zagospodarowania przestrzennego - mówi Andrzej Loch.

Decyzję musi wystawić gmina Stargard Szczeciński, gmina Szczecin została z tej sprawy wyłączona, ponieważ prezydent Jurczyk sam sobie wydawałby zaświadczenie.

Andrzej Loch ponownie chce zalegalizować budowlę jako altanę. Dlaczego?

- Proszę mnie nie pytać, jestem w niezręcznej sytuacji - mówi.

Rzeczywiście jest. To od jego decyzji zależy los prezydenckiej altanki, a z kolei jego losy są w rękach Jurczyka. Na początku marca wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego postanowił zwolnić Andrzeja Locha. Procedury wymagają jednak, by na odwołaniu widniał także podpis prezydenta Jurczyka, a ten go jeszcze nie złożył.
powrót do polski