Data dodania: 28/03/2006
Znalezione: mau
Źródło: link
powrót do polski  
Treść:

Rusza proces w głośnej sprawie ponad dziewięciomilionowego odszkodowania, jakie gmina Szczecin musiała zapłacić niemieckiej firmie Euroinvest Saller. Na ławie oskarżonych zasiądzie m.in. prezydent Szczecina Marian Jurczyk

Oprócz niego 4 kwietnia przed sądem będą musieli się stawić także dwaj szczecińscy radni SLD Jan Dużyński i Henryk Jerzyk, radny sejmiku zachodniopomorskiego (klub SLD), dyrektor Enei Dariusz Wieczorek oraz Grzegorz K., Waldemar K. oraz Katarzyna K. Cała siódemka w grudniu 1998 r. wchodziła w skład zarządu Szczecina, któremu przewodniczył Marian Jurczyk. I to ten zarząd 31 grudnia 1998 r. podjął decyzję o zerwaniu umowy na sprzedaż ziemi przy ul. Mieszka I niemieckiej firmie Euroinvest Saller. Decyzja zapadła, mimo że firma zapłaciła 5 mln zł zadatku. Wcześniej Jurczyk publicznie głosił, iż nie dopuści, by polska ziemia trafiła w niemieckie ręce. Wycofanie się ze sprzedaży kosztowało Szczecin 9,5 mln zł (5 mln zł odszkodowania plus odsetki). To największe odszkodowanie, jakie w ciągu czterech ostatnich samorządowych kadencji musiał zapłacić Szczecin.

Wszystkim członkom ówczesnego zarządu Szczecina prokuratura zarzuca "wyrządzenie szkody znacznych rozmiarów" oraz to, że przy podejmowaniu decyzji nie zachowali szczególnej staranności. Wszystkim grozi kara nawet do dziesięciu lat więzienia.

Śledztwo w sprawie odszkodowania dla Euroinvest Saller Prokuratura Okręgowa w Szczecinie wszczęła w styczniu 2004 r. Zajęła się sprawą po tym, jak Sąd Najwyższy orzekł winę miasta. W ubiegłym roku zarzut niegospodarności prokuratura przedstawiła Marianowi Jurczykowi i Katarzynie K., rok wcześniej pięciu pozostałym członkom zarządu.

Prokuratura dysponuje dowodami, że członkowie zarządu wiedzieli o grożących miastu konsekwencjach. Opinia miejskiego prawnika przestrzegała przed zrywaniem umowy i uprzedzała o ryzyku odszkodowania. Na zamówienie Jurczyka sporządzono więc drugą, zewnętrzną ekspertyzę. Ta zezwalała na wycofanie się ze sprzedaży ziemi (zaprezentowano ją na dzień przed zerwaniem umowy!). Na niej oparł się zarząd miasta. Jednak ta opinia zawierała błędy, powoływała się na już nieistniejące przepisy.

Członkowie zarządu w rozmowie z "Gazetą" podkreślali, że zaufali tej ekspertyzie i nie zdawali sobie sprawy, że jest błędna.
powrót do polski