Data dodania: 15/04/2006
Znalezione: mau
Źródło: link
powrót do polski  
Treść:

Szef Samoobrony Andrzej Lepper zapowiedział, że z powodu pojawiających się w mediach informacji o tej partii, powstał zespół prawny ds. obrony dobrego imienia Samoobrony i dóbr osobistych poszczególnych działaczy tego ugrupowania.

Lepper powiedział na środowej konferencji prasowej w Sejmie, że Samoobrona jest obiektem ataków i pomówień ze strony niektórych mediów, i dlatego - jak wyjaśnił - była potrzeba powołania zespołu prawnego. Zapowiedział, że wobec osób, które pomówiły działaczy Samoobrony, zostaną wniesione w najbliższym czasie zawiadomienia do prokuratury.

Mecenas Rafał Fabisiak z kancelarii Fabisiak i Wspólnicy, która ma reprezentować Samoobronę, powiedział, że kancelaria będzie wyjaśniać dotychczasowe informacje na temat Samoobrony i podejmować kroki prawne w sprawie pomówień działaczy partii. "Zespół jest po to, aby przygotować wnioski do prokuratury i pozwy do sądu" - poinformował Lepper.

Byli parlamentarzyści Samoobrony: Sławomir Izdebski, Waldemar Borczyk oraz kandydujący do Sejmu z listy tej partii w 2001 roku Edward Eljasiewicz, oskarżyli we wtorek w programie TVN "Teraz My", liderów Samoobrony o wymuszanie nielegalnych opłat za miejsca na listach wyborczych partii. Borczyk powiedział, że wiceszef partii Stanisław Łyżwiński nakłaniał go do szukania ludzi, którzy mają pieniądze; miał mu sugerować w 2004 r., żeby proponował takim ludziom miejsca na listach.

Zdaniem Izdebskiego, w partii, przed wyborami, dochodziło do przestępstwa wyłudzenia pieniędzy. Jak poinformował, Samoobrona miała dwa różne konta na fundusz wyborczy. Z kolei Eljasiewicz powiedział, że Łyżwiński namówił go do wpłaty 40 tysięcy złotych za drugie miejsce na liście wyborczej.

Łyżwiński zaprzeczył na konferencji prasowej w Łodzi informacjom Borczyka. Zapowiedział, że jeszcze w środę jego ugrupowanie skieruje do prokuratury sprawę o pomówienie przeciwko b. działaczom Samoobrony. Poinformował też, że wystąpi z pozwami cywilnymi przeciwko tym osobom, które go pomawiają.

Odnosząc się do programu TVN "Teraz My" Lepper powiedział: "ja i tak jestem cierpliwy, wytrzymałem tam wczoraj i (Andrzej) Morozowski (jeden z dziennikarzy prowadzących program - PAP) nie dostał w papę, za to co zrobił". Jak ocenił, zachowanie dziennikarza było "chamskie".

"Jeśli autorytetem dla Morozowskiego i Sekielskiego jest Borczyk, osoba która jest w klubie AA, którego telewizja pokazała leżącego w rowie, szarpiącego się z policją, to w jakim my jesteśmy kraju, jakie my mamy prawo prasowe?" - pytał Lepper. Jak ocenił, dziennikarze TVN "poszli po najmniejszej linii oporu" i zaprosili do programu ludzi, którzy nie mają - jego zdaniem - żadnego pojęcia o audytach finansowych i rozliczeniach partii.

Lepper poinformował, że Samoobrona złoży w Sejmie projekt ustawy o prawie prasowym, która przewiduje, żeby takie - jak to ocenił - "pomówienia" jak w programie TVN "Teraz My", były rozpatrywane w ciągu 14 dni.

Szef Samoobrony odniósł się też do zarzutów Izdebskiego o istnieniu dwóch kont na funduszu wyborczym Samoobrony. "No i co w tym dziwnego, że mieliśmy dwa konta, przecież w 2005 r. były wybory podwójne - prezydenckie i parlamentarne" - zaznaczył. Zapewnił kolejny raz, że nie ma w Samoobronie żadnych nieprawidłowości finansowych.

Lepper powiedział też, że Edward Eljasiewicz był osobą, która w 2001 r. nie miała na chleb. "My wtedy nie mieliśmy chętnych do kandydowania, mieliśmy w sondażach 1-2 proc., to kto by wpłacał po kilkadziesiąt tysięcy za miejsce na liście?" - pytał. "Takie informacje to absurd" - mówił szef Samoobrony PAP.

Odniósł się też do informacji o pośle Samoobrony Leszku Sułku. Radio Zet podało we wtorek, że poseł PO Tomasz Lenz, na swojej stronie internetowej skrytykował zachowanie Sułka, który - według Lenza - podczas wizyty w Charkowie "w stanie nieważkości stłukł na pasie startowym wleczone ze sobą butelki, co wprawiło w osłupienie obsługę lotniska i resztę delegacji".

Szef Samoobrony zapewnił, że jeśli informacje o Sułku się potwierdzą, to zostaną w stosunku do niego wyciągnięte daleko idące konsekwencje. "Tolerować takich zachowań nie będziemy" - podkreślił.
powrót do polski